piątek, 3 lutego 2017

ULUBIEŃCY Grudzień/Styczeń 2017

Ulubione kosmetyki ostatnich dwóch miesięcy. Ze wszystkich jestem naprawdę bardzo zadowolona, a większość z nich prawdopodobnie kupię ponownie. Tutaj krótki opis, a po szczegóły zapraszam na film :)

Bardzo ciekawy kosmetyk, którego zadaniem jest wspomagać nawilżenie. Stosowany na mokrą skórę gdzieś pomiędzy tonikiem a serum. Ciekawy ziołowy zapach, a działanie widoczne już po kilku dniach stosowania. Myślę, że doczeka się osobnej recenzji na blogu.

Już wspominałam o tej esencji w jednym z moich filmików. Produkt bardzo ciekawy, może zastąpić tonik lub jako oddzielny krok w pielęgnacji warstwowej w azjatyckim stylu. Szczególnie korzystnie sprawdził się właśnie w połączeniu z REN

Maseczka nwilżająca, którą używam na dwa sposoby. Tradycyjnie jako maskę na 15-20 minut lub jako maskę na noc. Bardzo ładnie nawilża skórę, jednak ma bardzo intensywny perfumowany zapach.

Bardzo polubiłam olejek z baobabu. Jest rzeczywiście silnie nawilżający i regenerujący. Dość gęsty i treściwy, pozbawiony zapachu, polecam zdecydowanie dla skór suchych. 

THE ORDINARY - kwas hialuronowy, arbutyna, retinoid
Nic dodać nic ująć. To są świetne kosmetyki dla osób, które wiedzą czego chcą :) W przystępnej cenie możemy sobie skomponować pielęgnację dobraną do naszych potrzeb. Więcej o tych kosmetykach pisałam już tutaj.

ELIZABETH GRANT Torricelumn Intensive Collagen Night Creme
Niestety nie mogę znaleźć żadnych linków, więc trzeba szukać na ebay. O firmie Elizabeth Grant już pisałam na blogu, a ten krem doczeka się swojej recenzji już wkrótce :) Powiem tylko, że jest to gęsty, treściwy i mocno nawilżający krem z kolagenem na noc.

Mało wydajny, koszmarnie drogi, ale świetny żel do mycia ciała. Bardzo naturalny skład, piękny zapach, ale przede wszystkim niesamowicie delikatny. Polecam szczególnie osobom z problemami skórnymi.

Puder sypki z YR to mój pierwszy kosmetyk kolorowy z tej firmy. Szczególnie przypadł mi do gustu ze względu na swoją delikatność. Jest niewidoczny na skórze, nie wysusza, pięknie ujednolica kolor i utrwala podkład bez efektu maski. Mój w kolorze rose, ale uważam że to puder raczej transparentny.

Nie sądziłam, że kiedykolwiek polubię się z jakimkolwiek korektorem pod oczy. Po raz pierwszy mam coś, co rzeczywiście poprawia wygląd mojej skóry pod oczami zamiast ją postarzać. Wygodny aplikator i nawilżająca formuła - niczego więcej mi nie trzeba.

LIME CRIME Perlees  #Mirage, #Gemma, #Lady, #Third Eye
Chyba przechodzę jakiś kryzys pomadkowy i z minimalizmu wpadłam w jakąś obsesję :) Kolekcja pomadek się powiększa z miesiąca na miesiąc. Te szczególnie polubiłam - za kolor, za formułę i wykończenie.




Follow my blog with Bloglovin

1 komentarz:

  1. Nie miałam chyba nic z twoich ulubieńców :) sporo ich :)

    OdpowiedzUsuń