środa, 17 maja 2017

L'OREAL Pure Clay Glow Mask - maska czysta glinka z czerwonymi algami

Nowe maseczki z glinką Loreal podbiły statnio nie tylko drogerie, ale również całą blogosferę. Dużo się o nich mówi, wiele osób je testuje, a ile testujących tyle opinii :)

L'OREAL Pure Clay Glow Mask
Do wyboru mamy trzy wersje tego kosmetyku: czerwona z algami, zielona oczyszczająca i czarna z węglem detoksykująca. Wszystkie zawierają te same trzy glinki, różnią się jedynie tym jednym charakterystycznym dodatkiem - węgiel, algi lub eukaliptus.

Ja zdecydowałam się na wersję czerwoną złuszczającą, ze względu na obietnice rozświetlenia i rozjaśnienia cery. Maseczka zawiera 3 rodzaje glinki:
* kaolin - najbardziej popularna glinka, której głównym zadaniem jest usunięcie zanieczyszczeń i nadmiaru sebum,
* montmorylonit - inaczej glinka bentonitowa, o silnych właściwościach leczniczych, redukująca niedoskonałości, pochłaniająca toksyny, przyspieszająca proces gojenia
* ghassoul - marokańska glinka wulkaniczna, która nie tylko oczyszcza skórę, ale również poprawia jej elastyczność i zapobiega jej wysuszaniu. Również posiada właściwości rozjaśniające

Pomysł na skomponowanie maski z trzech różnych glinek uważam za ciekawy. Dzięki temu mamy kosmetyk działający wielopoziomowo, więc dający lepsze rezultaty. Oprócz glinek w masce znajdują się też czerwone algi, które zawierają związki o właściwościach nawilżających i wygładzających. 

Maseczka zamknięta jest w szklanym słoiczku o pojemności 50ml. Na opakowaniu producent informuje nas, że wystarczy na 10 aplikacji. Moim zdaniem jest to zgodne z prawdą, choć oczywiście zależy jak dużo jej nałożymy. Ja najczęściej stosuję ją jedynie na strefę T (mniej więcej).

Ze względu na skład i wlaściwości tej maseczki, myślę że jest ona idealna dla cery suchej, zmęczonej, poszarzałej. No właśnie, a jak wygląda skład...

  • Aqua, Kaolin, Glycerin, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Hydrogenated Polyisobutene, Dimethicone, peg-100 stearate, Prunus Armeniaca Seed Powder / Apricot Seed Powder, Perlite, Polysorbate 20, Carbomer, Triethanolamine, Dimethiconol, Palmaria Palmata Extract, Maroccan Lava Clay, Caprylyl Glycol, Xantham Gum, Montmorillonite, Tocopherol, Phenoxyethanol, CI 77491, CI 77492, CI 77499 / Iron Oxides, Linalool, Parfum

  • Jak na kosmetyk drogeryjny nie jest źle. Widzimy w składzie trzy glinki, ekstrakt z alg pod nazwą Palmaria Palmata Extract, zmielone pestki z migdałów i moreli, a cała reszta dla przeciętnego zjadacza chleba raczej mało zrozumiała...silikony, pegi itd. Do "czystej" glinki z nazwy trochę temu brakuje.
L'OREAL Pure Clay Glow Mask

Maska ma przyjemną konsystencję - dostatecznie kremową i zarazem na tylke zwartą, że aplikacja jest łatwa, a po aplikacji maseczka nigdzie nam nie spływa. Zapach moim zdaniem jest typowo Lorealowy - perfumowany i z naturalnym kosmetykiem mający niewiele wspólnego. Jest on dość intensywny i wyczuwalny przez cały czas noszenia maseczki - tutaj uwaga dla wrażliwców. 

Maska potrzebuje dobrych kilkunastu minut żeby zaschnąć, a nawet potem jest na tylke delikatna że nie podrażnia skóry. Zmywanie jej jest również bardzo łatwe, można spokojnie obejść się bez gąbeczek czy ściereczek - sama woda wystarczy.

Dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że w masce tej zawarte są ścierające drobinki. Takiej informacji nie znalazłam na opakowaniu, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Myślę, że producent powinien dokładnie o tym powiadomić już na przodzie opakowania. Drobinki te są bardzo małe, ale przy tym bardzo ostre. Dla osób, któe nie lubią peelingów mechanicznych, tak jak ja, może to być problem. W tym przypadku ścierania nie można w żaden sposób ominąć - podczas zmywania maski mimowolnie wykonujemy peeling.

Maskę trzymam około 10 minut następnie zmywam. Skóra jest rzeczywiście wygładzona i nie jest przesuszona. Ze względu na ten ostry peeling zawsze po tej masce aplikuję następną - nawilżającą kremową lub w płachcie. Cały zabieg jest skuteczny, dość intensywny i dający widoczne rezultaty w postaci wygładzonej i rozjaśnionej cery.

Podsumowując - uważam, że jest to kosmetyk godny wypróbowania. Niewygórowana cena i łatwa dostępność jest zdecydowanym plusem. Za minus uważam nie do końca naturalny skład i właśnie te drobinki, o których nie wiedziałam kupując maskę. Nie wiem czy kupię ponownie, ponieważ wolę maski o bardziej naturalnym składzie.

A jak Wam podobają się nowości Loreal? Która glinka jest Waszą ulubioną? :)


1 komentarz:

  1. Kupiłam podobny produkt ale z Perfecty :) natomiast ona jest peelingiem enyzmatycznym ;)

    OdpowiedzUsuń